Słowenia na koniec roku, czyli świąteczny pobyt po słonecznej stronie Alp.

Coraz więcej Polaków postanawia spędzić  święta Bożego Narodzenia poza domem lub wyjechać na kilkudniowe zimowe wakacje zaraz po nich. W ciągu roku bywamy w Słowenii kilka, a nawet kilkanaście razy, lecz nie mieliśmy jeszcze okazji jej odwiedzić w tym szczególnym okresie.  Nie pozostało nam nic innego, jak tylko zaplanować pobyt i ruszyć na południe.


Autorem wpisu jest Paweł Kranc – właściciel portalu vistislovenia.pl i biura podróży Starlight Travel specjalizującego się w organizacji podróży do Słowenii. 


Nasz tygodniowy pobyt w Słowenii podzieliliśmy na 3 etapy, ale naszym klientom sugerujemy podzielenie pobytu na 2 etapy lub spędzenie urlopu w jednym miejscu. Oczywiście wszystko zależy od tego jak my i osoby z nami podróżujące lubią wypoczywać.

Dzień 1 Wyjazd

Postanowiliśmy wyjechać w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia zaraz po śniadaniu. Jak się można było spodziewać ruch na autostradach był niewielki. W planie mieliśmy nocleg po drodze. Nie dokonaliśmy rezerwacji noclegu wcześniej – chcieliśmy ominąć Wiedeń i  zacząć poszukiwać hotelu. Nasze blisko 10-letnie doświadczenie w podróżach z Polski do Słowenii nauczyło nas kupowania winiet na każdej granicy oddzielnie (więcej o winietach w Słowenii). Szukamy też miejsc noclegowych raczej w miastach sąsiadujących z autostradami niż w obiektach na parkingach autostradowych. Znaleźliśmy ofertę hotelu***, który mieścił się w rynku  przepięknej miejscowości Winer Neustadt. Dobry, czysty hotel.

Dzień 2 Termy

Po śniadaniu w drodze do naszego celu, term Krka postanowiliśmy odwiedzić naszych przyjaciół, producentów doskonałego wina, rodzinę Hlebec. Po załadowaniu butelek do auta udaliśmy się w kierunku Novego Mesta. Po południu byliśmy w Dolenjskich Toplicach, gdzie rozpoczęliśmy nasz trzydniowy pobyt w “gorących źródłach”.

Terme Krka to resort, który składa się z trzech hoteli, kompleksu basenów zewnętrznych, wewnętrznych, jak również doskonale wyposażonej strefy saun. Nasz plan zakładał możliwie szerokie poznanie oferty Term dlatego też nie traciliśmy czasu i po sprawnym meldunku, rozpakowaniu udaliśmy się w poszukiwaniu strefy basenów. Do wewnętrznego parku wodnego z hotelu, w którym nocowaliśmy prowadził długi łącznik. Pobyt w basenach zgodnie z oczekiwaniami zadowolił nasze najmłodsze współtowarzyszki. Ciepła woda, atrakcje dla najmłodszych – wszystko, co trzeba pomimo tego, że istnieją w Słowenii termy posiadające większe wewnętrzne parki wodne.

Po wodnych atrakcjach przyszedł czas na kolację. Termy Krka znane są z doskonałej kuchni. Faktycznie jesteśmy pod wrażeniem zarówno jakości dań, jak również wyboru. Okres w jakim gościliśmy, to czas wakacji zarówno Słoweńców jak i Włochów co było widoczne w menu restauracji hotelowej.

Na następnego dnia zaraz po śniadaniu postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę po przepięknej okolicy. Sam resort zlokalizowany jest w zabytkowym parku, który pamięta czasy Cesarza Franciszka Józefa. To co zwróciło naszą uwagę i bez wątpienia jest warte podkreślenia, to informacja turystyczna zlokalizowana w lobby hotelu. Co warte podkreślenia nie był to stand z ulotkami (jak bardzo często bywa), ale osoba, która dedykowana była do pomocy turystom i wspólnego planowania pobytu. Myślę, że nie będzie nadużyciem nazwanie tej funkcji “turystycznym concierge”.

Przed południem zwiedziliśmy okolice hotelu, po czym wsiedliśmy w auto i udaliśmy się na wycieczkę. Zwiedziliśmy m.in. Nove Mesto. Naszym celem była jedna z lepszych restauracji w regionie.

Grad Otocec to jedyny w Słowenii zamek wodny. Leżący na wyspie, która otoczona jest rzeką Krką. Malownicza sceneria, ponad 200-letni park leżący w bezpośrednim sąsiedztwie – wszystko to robi wyjątkowe wrażenie. W zamku, który pełni również funkcję hotelu znajduje się wyjątkowa restauracja. Postanowiliśmy sprawdzić i jak się okazało – było rewelacyjnie. Po obiedzie zostaliśmy oprowadzeni po zamku.

Wracając z wycieczki wstąpiliśmy do leżącej w okolicach term wioski Obrh, gdzie odwiedziliśmy lokalną fabrykę, która specjalizuje się w produkcji czekolady oraz destylarnii likierów. Niestety ze względu na to, że poruszaliśmy się autem nie mogliśmy pozostać dłużej w tym miejscu.

Po powrocie do hotelu czekały nas kolejne miłe, żelazne punkty programu czyli basen, kolacja i wieczorne animacje w lobby.

Dzień 3 Wybrzeże

Kolejny dzień to piesza wycieczka wcześniej zaplanowaną trasą i przejazd na słoweńską riwierę.  Słowenia dzięki swojemu położeniu daje możliwość wypoczynku w różnych warunkach bez tracenia czasu na przejazdy. Cała droga wraz z przystankiem na kawę w Lublanie nie zajęła więcej niż 2 godziny.

Nad morzem wypoczywaliśmy w Izoli w resorcie San Simon. Ośrodek ten, który składa się 7 willi w ostatnich miesiącach przeszedł remont. Słoweńskie wybrzeże zimą często daje “nadzieję”. Temperatura w słońcu potrafi dobić do 16/17 stopni, a to już dla wypoczywających z północy wystarczająco dużo. Fakt, iż tak mały kraj leży w trzech strefach klimatycznych jest dla nas kolejnym argumentem.

W słoneczne dni w kawiarniach na nabrzeżu spotykamy licznie zgromadzonych amatorów promieni słonecznych, którzy przy filiżance kawy lub kieliszka wina wyczekują wiosny. Zabawny jest widok licznych osób zgodnie kierujących swe twarze w stronę słońca. W tym roku po raz pierwszy w Izoli powstała atrakcja zarówno dla dorosłych jak i dzieci czyli tor lodowy dedykowany łyżwiarzom. W placu tym znajdują się również liczne stragany z ofertą produktów, jakie zwyczajowo możemy znaleźć na bożonarodzeniowych jarmarkach.

Po spacerze i odwiedzinach w naszej ulubionej kawiarni Cafe Alla Porte udaliśmy się nabrzeżem do San Simon. Podobnie jak w naszym kraju, hotele oferujące całoroczny pobyt swoim gościom udostępniają basen. W przypadku San Simon jest to basen z podgrzewaną wodą morską. Zarówno w hotelu, jak również restauracji hotelowej, z której rozpościera się piękny widok na Adriatyk czuć było atmosferę zbliżającego się Sylwestra. My zdecydowaliśmy się jednak ostatnie dni 2019 roku spędzić w słoweńskich Alpach, a dokładnie dolinie Bohinj.

Dzień 4-6 Alpy Julijskie

Zgodnie z planem następnego dnia po śniadaniu i spacerze po przepięknym Piranie udaliśmy się na północ. Podróż z Izoli do doliny Bohinj z przerwą na kremówkę w Bled trwa dobre dwie godziny.

Nasz pobyt w Alpach Julijskich zaplanowaliśmy na 3 dni. Najważniejszym punktem miał być udział naszej rodziny po raz pierwszy w zabawie sylwestrowej “na słoweńską nutę”.

Wielokrotnie w naszych materiałach wspominaliśmy, że Słoweńcy to naród ponadprzeciętnie ceniący aktywny wypoczynek. Wypoczywając w słoweńskich górach zarówno w lecie jak również zimą można tego doświadczyć. Tym razem jednak, podobnie jak w całej Europie i w Słowenii można było zauważyć niedostatek śniegu. My również chcieliśmy wykorzystać szansę aktywnego spędzenia kilku słonecznych dni w alpejskim krajobrazie.

Ten etap naszej zimowej podróży postanowiliśmy spędzić w wygodnym Eco Hotelu, który zlokalizowany jest w największej miejscowości doliny Bohinj czyli Bohinskiej Bistricy.

Hotel ten jest idealny zarówno dla rodzin, jak również na wydarzenia dedykowane biznesowi. Wygodne pokoje, restauracja serwująca doskonałe dania, aquapark, kręgielnia i sala kinowa. To wszystko zaprojektowane z szacunkiem do lokalnej tradycji, architektury, kultury. Regionalne motyw odnajdziemy w wielu miejscach i to co w Słowenii bardzo ważne i naturalne dla mieszkańców tego kraju to szacunek dla dorobku i tradycji przodków. W hotelu otrzymaliśmy wygodny pokój Family Suite, który prócz antresoli posiada również ponadstandardowe okna, dzięki którym widoczna jest panorama miasteczka z ośnieżonymi Alpejskimi szczytami w tle.

Po śniadaniu zdecydowaliśmy się długi spacer po dolinie. Następnym celem było odwiedzenie Centrum Narciarskiego Pokljuka, które wśród kibiców narciarstwa biegowego, jak również biathlonu jest podobnie znana jak dla kibiców skoków narciarskich – również słoweńska Planica.
Zimą centrum narciarskie Pokljuka oferuje jedne z lepszych w Europie Środkowej trasy narciarskie cross-country. Zgodnie z przewidywaniami w ośrodku oddalonym od Bohinja o około 30 minut drogi panował spory ruch. Pośród licznego grona osób uprawiających narciarstwo biegowe można było spotkać dorosłych, jak i dzieci i młodzież. Dla najmniejszych gości tego miejsca przygotowany była górka, z której można było zjeżdżać na sankach. Miejsce ze wspaniała pozytywną atmosferą. Zapleczem gastronomicznym, wypożyczalnią sprzętu. Dobrze zorganizowanymi parkingami.

Dolina Bohinj, która słynie m.in. z pięknego jeziora, ośrodka narciarskiego Vogel czy przepięknego wodospadu Savica oferuje pełen zakres możliwości dla osób ceniących aktywny wypoczynek.

W ostatnim dniu roku od rana na ulicach Bohinjskiej Bistricy wyczuwalna była atmosfera Sylwestra. W kawiarniach i barach zbierali się turyści i mieszkańcy doliny, aby wspólnie przy dźwiękach lokalnych zespołów śpiewać i w ten sposób pożegnać mijający rok.

W samym hotelu na ostatni dzień roku został przygotowany specjalny program.  Podczas przedpołudniowego sprzątania w pokojach znalazły się informacje o animacjach, jakie zostały przygotowane dla małych i dorosłych gości.

Podsumowanie

Zimowe wakacje w Słowenii to doskonały pomysły zarówno w okresie świąteczno-noworocznym, jak również podczas ferii zimowych. Dodatkowym argumentem za Słowenią jest to, że słoweńcy mają tylko 2 tygodnie wolnego dlatego też mamy szansę na stosunkowo małą liczbę osób z nami wypoczywających.
Tak jak wielokrotnie pisaliśmy, Słowenia daje bardzo dużo możliwości. Ważne, aby planując pobyt ustalić w pierwszej kolejności ile dni chcemy spędzić, w ilu miejscach, czy zamierzamy zmieniać miejsce pobytu czy też nie. Jeżeli to już będziemy wiedzieć, to zostaje wybór miejsca…Alpy, termy, morze, winnice, city break…

Jeżeli będziecie rozważać wyjazd do Słowenii, prosimy o kontakt z nami z pewnością razem przygotujemy interesujący plan.

Mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *